Uwaga na przetworzone jedzenie!

0
192
views

Jedzenie to czyta przyjemność pobudzająca zmysły. Wyszukane potrawy kuszą nie tylko wykwintnym smakiem ale także feerią aromatów i apetycznym wyglądem. Oprócz kulinarno – kulturowej otoczki odżywianie to przede wszystkim dostarczanie składników pokarmowych niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu.

Niestety setki produktów dostępnych w sklepach zamiast pomagać- szkodzą. Półki w hipermarketach uginają się od wysoko przetworzonej, niezdrowej żywności, która kusi niską ceną i ładnym opakowaniem. Już każdy chyba wie, że należy wystrzegać się popularnych przegryzek typu chipsów czy tzw. zupek chińskich. Co jeszcze nie powinno znaleźć się w zakupowym koszyku?

Zacznijmy od ryb. Dietetycy twierdzą, że należy je jeść co najmniej trzy razy w tygodniu. Okazuje się jednak, że nie każda ryba będzie dla nas dobra. Jak ognia powinniśmy unikać sławetnej pangi. Jest tania, nie ma charakterystycznego zapachu, a jej mięso w zasadzie nie posiada ości. Pewnie z tego właśnie względu walczy z mintajem o pierwsze miejsce wśród najczęściej spożywanych w Polsce gatunków. Na co dzień nasza bohaterka pływa sobie w Mekongu, rzece zanieczyszczonej do tego stopnia, że żyjące w niej gatunki grożą wyginięciem. Głównym eksporterem Pangi jest Wietnam. Azjatyccy hodowcy chcąc przyspieszyć proces składania ikry i wzrost ryb, wstrzykują im hormony pochodzące z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży… Porcja pangi to nic innego jak zanieczyszczenia, metale ciężkie (także rtęć) sól, woda i białko.

Czego jeszcze unikać? Zimową porą wystrzegajmy się przede wszystkim owoców i warzyw sezonowych, których naturalny wzrost przypada na miesiące letnie. Prawdziwymi gwiazdami są w tej kategorii truskawki pakowane w plastikowe pojemniczki. Sami wiecie, że kupione w maju truskawki nadają się do spożycia tylko przez kilka godzin, a wraz z upływem czasu wiotczeją i ostatecznie gniją. Jak to się zatem dzieje, że te zimowe potrafią przetrwać niekrótką podróż z kraju pochodzenia i jeszcze zalegać na sklepowych półkach? Otóż hodowcy zabezpieczają je pokaźnymi dawkami pestycydów i środków grzybobójczych. Możemy je długo szorować ale i tak nie usuniemy z owoców tych szkodliwych dla organizmu substancji. Co więcej, „zimowe truskawki” nie mają właściwie żadnego smaku i aromatu. Jeśli jednak, wbrew zdrowemu rozsądkowi, najdzie nas ochota na koktajl z truskawek i śmietany, wybierzmy owoce mrożone. Pamiętajmy jednak aby wybrać te, które pochodzą od polskiego upraw.

Powinniśmy także zrezygnować z uwielbianych przez dzieci parówek, a także wybieranych przez taterników pasztetów. Pół biedy jeśli zdecydujemy się na produkty z wysoką, przekraczającą 80%, zawartością mięsa. Jeśli natomiast po zapoznaniu się ze składem okaże się, że mięso to zaledwie 1/5 produktu, odłóżmy go z powrotem na miejsce. Pozostałe składniki to zazwyczaj mięso oddzielone mechanicznie czyli zmielone na gładką masę resztki drobiu lub wieprzowiny ze sporą ilością drobnych kości. W parówkach znajdziemy ponadto pokaźną ilość niezdrowych tłuszczów trans. Nadmierne spożycie utwardzonych tłuszczów roślinnych prowadzi do otyłości, choroby niedokrwiennej serca, cukrzycy typu 2, miażdżycy, niepłodności oraz endometriozy u kobiet. Czy faktycznie tym chcemy karmić nasze pociechy na śniadanie?

Wskazane produkty to zaledwie czubek prawdziwej góry artykułów spożywczych, których należy się wystrzegać. Nie sposób opisać wszystkich szkodliwych dla zdrowia towarów. Unikajmy po prostu wymienionej we wstępie żywności wysoko przetworzonej, poddanej procesom przemysłowym. Czynności takie jak sterylizacja, liofilizacja, obróbka podczerwienią czy napromieniowanie, kojarzą się raczej z chemicznym laboratorium nie zaś domową kuchnią. Znane przysłowie mówi, że jesteś tym co jesz i w jego myśl dbajmy o jakość naszego codziennego menu aby przede wszystkim nie szkodzić (za Hipokratesem).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here