Czy barwniki spożywcze są złe?

0
351
views

Jemy oczami, dlatego producenci prześcigają się aby ich produkty były nie tylko smacznie czy wysokiej jakości, ale przede wszystkim atrakcyjne wizualnie. W dzisiejszym przemyśle żywnościowym stawia się na kuszące opakowanie i apetyczny wygląd. Nawet owoce i warzywa w supermarketach i dyskontach ułożone są tak by przyciągnąć wzrok potencjalnego klienta.

Przypuszczalnie żadna z pań domu nie sięgnęła by kolejny raz po mieszankę przypraw, po której pieczony kurczak jest szaro-buro- różowawy. Kolory w przemyśle spożywczym odgrywają niezwykle istotną rolę. Powszechnie spotykanym zabiegiem sprawiającym, że produkt wydaje się bardziej efektowny jest barwienie różnego rodzaju substancjami.

Barwniki spożywcze, bo o nich mowa, dzielą się na naturalne, identyczne z naturalnymi oraz organiczne. Dziś przyjrzymy się pierwszej grupie. Naturalne środki „retuszujące” kolor dzielimy na te pochodzenia roślinnego oraz te, które uzyskuje się z tkanki mięśniowej i krwi zwierząt. Na potrzeby producentów, w wyniku izolacji i zagęszczenia, tworzy się ekstrakty gotowe do bezpośredniego stosowania w procesie produkcji. Barwniki pochodzenia naturalnego są mniej trwałe od syntetycznych. Ich zdecydowaną zaletą jest natomiast fakt, że nie wpływają ujemnie na zdrowie człowieka.

Jednym z najpopularniejszych i najdłużej stosowanych barwników jest kwas karminowy czyli koszenila. Wykorzystywana nie tylko przy produkcji żywności, ale także w przemyśle kosmetycznym i farmaceutycznym. W składzie na etykietach towarów znajdziemy ją pod enigmatycznym symbolem E 120. Ekstrakt uzyskuje się w toku suszenia i mielenia czerwców kaktusowych. Są to owady, a dokładnie pluskwiaki, zamieszkujące tropikalne tereny Ameryki Południowej. Produkują one kwas karminowy dzięki któremu są w stanie odstraszyć drapieżniki. Człowiekowi służy on natomiast do zabarwiania na piękny, ciemnoczerwony kolor. Koszenila w czystej postaci nie jest szkodliwa dla zdrowia. Zanieczyszczony ekstrakt może jednak powodować katar sienny i pokrzywkę, a także stanowić zagrożenie dla życia i wywoływać wstrząs anafilaktyczny. Wielu ludzi odczuwa także obrzydzenie na myśl o „owadzim źródle” barwnika. Nie dajmy się zwariować, Azjaci zamiast frytek zajadają się smażonymi robaczkami i żyją.

Pozostając w dalekowschodnich klimatach przyjrzymy się teraz kurkuminie (E 100), nieodłącznemu składnikowi przyprawy curry. Ekstrakt barwnika uzyskiwany jest z ostryżu długiego. Roślina popularnie zwana kurkumą występuje dziko w Indiach ale jej uprawą zajmują się rolnicy w wielu krajach azjatyckich. Jej właściwości barwiące znane są od wieków, a pierwszym źródłem wskazującym na jej stosowanie jest najstarsza księga świata- Biblia. Przed wiekami służyła do nadawania żółtego odcienia tkaninom. Dziś sięga po nią nie tylko przemysł tekstylny. Kurkumina wykorzystywana jest także w produkcji kosmetyków. Znajdziemy ją w składzie panierki paluszków rybnych, serków topionych, gotowych ciastach, zupach i sosach instant czy też margaryny. Występuje także jako przyprawa, którą możemy wykorzystać w naszej domowej kuchni np. przygotowując ryż. Smak kurkumy jest cierpki i gorzki. Na jej korzyść przemawiają zaś właściwości. Badania pokazują, że może mieć ona działanie antyrakowe i opóźniające efekty starzenia.

Zastanawialiście się kiedyś jak to się dzieje, że bułeczki z supermarketów są takie cudownie brązowe. Jeśli tak, to większość z Was doszła pewnie do wniosku, że za kolor ciemnego pieczywa odpowiada zdrowa, pełnoziarnista mąka. W dobrych piekarniach zapewne tak jest. Niestety w produkcji na szeroką skalę do barwienia chlebów i bułeczek wykorzystuje się karmel. Jest to ekstrakt w stu procentach naturalny i nieszkodliwy dla człowieka. Uzyskuje się go poprzez poddanie cukru spożywczego działaniu wysokiej temperatury. Karmel jest popularnie stosowany w cukiernictwie, dodanie substancji do składu pieczywa nie jest zatem niczym szokującym. Nie można się jednak zgodzić na kłamstwo jakim jest sprzedaż zwykłych bułek pszennych z dodatkiem barwnika jako pełnowartościowych produktów z pełnego ziarna. Nowe przepisy nakazują sprzedawcom umieszczać skład przy półkach z pieczywem, możemy więc sprawdzić czy nasza bagietka zawiera substancję ukrytą pod symbolami E150b, E150c oraz E 150d.

Barwienie jest procesem dozwolonym i uzasadnionym. Tłumaczy się je podnoszeniem jakości produktów, które utraciły kolor w procesie produkcji czy chęcią sprostania wymaganiom konsumentów. Wiele ze stosowanych substancji nie tylko nie szkodzi ale wręcz służy zdrowiu człowieka. Miejmy zatem świadomość, że nie każdy składnik oznaczony symbolem E jest polepszaczem smaku czy silnym konserwantem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here